Joe Cocker z Heroic Kid (nasz gość w odcinku #3) powraca, aby podzielić się tym, czym się zajmował i jak rozwinął się jego sklep internetowy. Dowiesz się, jak wykorzystać Facebooka i Instagram do zdobycia widoczności oraz jak tworzyć produkty, które zmieniają świat na lepsze.
Transkrypcja
Jesse: Co się dzieje, Richardzie?
Richard: Hej, kolejny piękny piątek w słonecznym San Diego. Gotowy, żeby zacząć imprezę.
Jesse: Zdecydowanie. I wiesz, dzisiaj to trochę jak „All Stars of the Podcast”, więc możemy przeprowadzić wywiad z kimś, kogo już gościliśmy w podcaście. I myślę, że ciekawe jest to, że ciągle robimy to krótkie wprowadzenie, więc wszyscy już to słyszeli, wiesz, natychmiastowa sprzedaż na Instagramie . Więc teraz o tym porozmawiamy i zastosujemy to na kimś.
Richard: Tak, i nie tylko, czy był tu wcześniej, ale był jednym z naszych ulubionych gości wszech czasów, mam na myśli, że uwielbiamy wszystkich naszych gości, albo nawet nie tak bardzo jak wtedy, gdy rozmawialiśmy (śmiech).
Jesse: To prawda, prawda.
Richard: Ale uwielbiamy jego historię. To Joe Cocker z Heroic Kid. Był w trzecim odcinku podcastu, jeśli pamiętacie, i bardzo nam się podobała ta historia, uwielbiamy to, co robi, i naprawdę chcieliśmy mu pomóc. W pewnym sensie wykorzystaliśmy jego dobrą pracę i pomyśleliśmy: jaki świetny przykład, więc dlaczego nie opowiedzieć komuś, co robimy, dlaczego to robimy i jak to zrobić? Później to nakręcimy, ale tak, świetny facet, nie mogę się doczekać, żeby pomóc.
Joe: Hej, chłopaki, miło was znowu widzieć. Dzięki za zaproszenie i bycie królikiem doświadczalnym na Instagramie (śmiech).
Jesse: W porządku. Potrzebujemy świnek morskich. Więc jesteś lokalny, więc dostajesz dodatkowy bonus, wiesz, świnkę morską VIP.
Joe: Jasne. I jak powiedziałem w ostatnim podcaście, chętnie przyjmę każdą pomoc, jesteście na dobrej drodze.
Jesse: Zdecydowanie. Nie każdy słucha każdego podcastu z religijną skrupulatnością. Niestety – subskrybujcie wszystkich. Ale dla tych, którzy nie słuchali podcastu 3, Joe, opowiedz nam trochę o swojej historii i o niej.
Joe: Jestem założycielem strony internetowej heroickid.com. W zasadzie to strona internetowa dla dzieci z cukrzycą typu 1. Tak więc, praktycznie wszystko, co sprzedajemy, ma na celu wywołanie uśmiechu na twarzach tych dzieci. Myślę, że kilka przykładów pojawiło się naprawdę szybko. Przyjrzymy się im później – te maleńkie repliki tych urządzeń, które dzieci muszą nosić, jedna, która będzie wyglądać dziwnie, a ty przykleisz ją sobie jak figurkę, więc…
Jesse: To dla osób, które wizualizują sobie drogę do pracy. Dla dzieci, zabawek, figurek akcji i pluszowych misiów, to urządzenie, które muszą nosić, żeby prawidłowo podawać insulinę i tym podobne rzeczy.
Joe: Pomyśl o pompie insulinowej do CGM, a potem o glukometrze. To ważne urządzenia, które te dzieci muszą nosić.
Richard: I tak naprawdę to, co robisz, to widzisz, przez co przechodzi twój syn, przypominasz sobie ten pierwszy odcinek, który z tobą zrobiliśmy. Na początku nie zauważył różnicy, ale kiedy poszedł do szkoły, zaczął widywać dzieci, które nie miały tych łatek.
Joe: Jasne.
Richard: Więc czuł się trochę inaczej, a ty, będąc niesamowitym, przyznaję. I jako inżynier powiedziałeś: „Wiesz, zrobię urządzenie, które wygląda jak urządzenie, które nosi mój syn, i założę je na jego figurkę, pluszowego misia, a może na kilka”. Jesteś inżynierem i prawdopodobnie próbowałeś różnych…
Joe: Wiele różnych zastosowań.
Richard: I wtedy jeden z nich utknął, bez żadnej dwuznaczności. I pomyślałeś: „OK, kręcimy się w kółko, zrobimy sklep”, a przez to spojrzenie mojego syna pomyślał: „Wow, myślałem, że otworzę sklep, a jest tylu rodziców, którzy przez to przechodzą, którzy mogą pomóc swoim dzieciom”.
Joe: Myślę, że motto naszego sklepu brzmi „Nigdy sam”. Używamy tego hashtagu przy wszystkich naszych produktach w mediach społecznościowych i o to właśnie chodzi. Chodzi o to, żeby te dzieci nie czuły się takie samotne.
Jessego: To niesamowite. To inspirujące – wszyscy wróćcie i posłuchajcie kapsuły 3, aby dowiedzieć się trochę więcej
Joe: No cóż, od czego zacząć? Cztery miesiące, wciąż dodaję do sklepu coraz więcej rzeczy. Sklep jest, wiesz, nadal uważam go za dość młody. Bywają okresy, kiedy jest sporo pracy, a czasem nie, to w porządku. Jestem konsultantem inżynierskim, więc dużo się dzieje w tle. Och, mój syn, choruje na cukrzycę typu 1 i to on zainspirował całą tę inicjatywę Heroic Kid, właśnie zaczął chodzić do przedszkola, więc to niezła przygoda i nie da się tego wszystkiego ogarnąć. I to jest całkiem spora sprawa.
Jesse: O ile dobrze pamiętam, był produkt przeznaczony specjalnie dla dzieci z cukrzycą typu 1, które chodzą do szkoły. Jak się ten produkt sprzedaje?
Joe: Całkiem dobrze.
Jesse: Jaki to produkt?
Joe: To jak klips z glukagonem. To w zasadzie zestaw ratunkowy. Kiedy dziecko ma poważny spadek poziomu cukru we krwi, a ty masz poważny spadek, kiedy chorujesz na cukrzycę, istnieje ryzyko, że zemdleje. Dostaje zawrotów głowy i wiesz, kiedy zemdlejesz, nie możesz pić soków, nie możesz jeść słodyczy. To w zasadzie igła, która wstrzykuje glukagon do organizmu, co go ożywi, podniesie poziom cukru we krwi. To konkretne urządzenie, to coś w rodzaju hydrantu przeciwpożarowego, wiesz, jesteśmy w budynku i gdzieś jest hydrant przeciwpożarowy, i zawsze jest w tym samym miejscu, prawda. I dokładnie wiesz, gdzie iść i skąd go wziąć. To trochę tak samo, przyklejasz to klipsem i umieszczasz w miejscu, w którym wiesz, gdzie jest. Więc nie musisz myśleć ani grzebać jak w przypadku cukrzycy, ani przeszukiwać półek, to jest natychmiastowe, wiesz.
Jesse: Nie chcesz iść do… Chodźmy do gabinetu pielęgniarki. Chcesz mieć to pod ręką, kiedy będziesz tego potrzebować.
Joe: I chcesz wiedzieć, gdzie to jest, ponieważ mówię ci, że kiedy jesteś w takich sytuacjach — mieliśmy czasami przerażające sytuacje — nie wiesz, jeśli się spieszysz, a czas to tylko sekundy, wydaje się być minutami, więc po prostu chcesz to szybko złapać.
Jesse: Absolutnie, absolutnie. Zajrzałem na twoją stronę przed podcastem. Widziałem, że masz też inne produkty, które i tak wydawały mi się nowe.
Joe: Jasne.
Jesse: Był tam jeden z koalami, wiesz, czy możesz go opisać słuchaczom?
Joe: Koala staje się jednym z popularniejszych gadżetów dla bohaterskiego dziecka. To nowy gadżet, to maleńka koala, którą się przypina. Istnieją od lat 80., myślę, że były popularne w latach 80., ale nasza jest trochę inna, bo ma system CGM, który wygląda jak DexCom i jest wzorowany lub inspirowany koalą z San Diego, którą mamy w zoo. Idziesz na stronę zoo w San Diego albo wpisujesz w Google „koala dla diabetyków”, a wyświetli się informacja, że koala rzeczywiście ma cukrzycę i założyła mu DexCom. Stworzyliśmy więc te małe koale i nie tylko możesz kupić jedną, ale kiedy ją kupisz, my też ją rozdajemy i współpracujemy ze szpitalami na całym świecie, starając się dać im taką możliwość tutaj, w San Diego, gdzie jesteśmy tutaj w St. Louis, rozdaliśmy kilka, a także w Australii za pośrednictwem klienta.
Richard: Musimy porozmawiać z zoo? Jest coś, nad czym popracuję po podcaście, czy coś.
Jesse: OK. No więc, tak, mówimy tu o awansie (śmiech). Dochodzimy tu do zera.
Richard: Nie musimy wszystkiego rozwiązywać od razu. Ale to jest część sedna tego, dlaczego to robimy – rozumiemy wielu słuchaczy Ecwid. Jak to się ma do mnie? Jak to się dzieje, że zawsze są jakieś możliwości. I to jest na bieżąco, nie ma tego w notatkach ani nic, po prostu mówimy: „Dobra, zobaczmy zoo w San Diego, to jedno z popularniejszych ogrodów zoologicznych, i jest tam koala, która akurat ma jeden z tych urządzeń, i robicie dobrą rzecz. Więc jeszcze raz, nie wymagajcie ode mnie niczego, ktokolwiek słucha, nie wiemy, co z tego wyniknie, ale to znaczy, nie sądzicie, że są rodzice, którzy mają dzieci z tym samym typem cukrzycy, wiecie, oczywiście to przyczyna, nie wiem, czy to dokładnie to samo, ale rozumiecie, o co mi chodzi. Chodźmy zobaczyć to z tego powodu, okazja do nauki, o to właśnie chodzi w tym zoo. I kto wie, więc pomyślmy o tym, zróbmy kilka zdjęć, nieważne, co to za koala, idę, bo mamy przepustki.
Jesse: Zaplanujmy to tak: kupujesz produkty dla koali, masz je gotowe, idziesz do zoo, pokazujesz je przed wybiegiem dla koali i robisz zdjęcia. Niestety, żyjemy w świecie Instagrama.
Joe: Jasne.
Jesse: Widzę więc możliwość połączenia produktu z prawdziwym koalą i stworzenia posta na Instagramie, może reklamy, a potem można pomyśleć o różnych hashtagach i sposobach na zwiększenie zasięgu.
Richard: O, na pewno oznaczyłeś też zoo.
Jesse: Tak, #SanDiegoZoo, wiesz, Joe, wiesz, społeczność diabetyków, jakie przykłady byś podał?
Joe: Jasne, że tak: #t1d, #t1dlikeme, #cukrzyca…
Richard: A co z twoim #neveralone?
Joe: Tak, jak powiedziałem, nigdy nie jest sam.
Jesse: Dobrze. Więc tak, dla tych, którzy nie znają Instagrama i marketingu na Instagramie, hashtagi to chyba sposób, w jaki ludzie szukają.
Richard: A co z tą społecznością, żargonem tej społeczności.
Jesse: Zdecydowanie.
Richard: Piękno, jednym z uroków hashtagów na Instagramie jest repopulate. Jeśli więc wiesz, że jest społeczność, do której chcesz dotrzeć i chcesz ją oznaczyć, żeby zobaczyła Twój post, na przykład #SanDiegoZoo lub @sandiegozo, musimy się upewnić, że rzeczywiście tak jest, szukamy dokładnie tego, nie wiem, czy to jest to.
Jesse: Tego się po prostu nie wymyśla.
Richard: Nie wymyślasz ich po prostu. Tak, zaczną się odradzać, a potem te, które chcesz pokazać innej osobie, używasz hashtagów, które są już używane.
Joe: A ja ci powiem, ile osób używa tego hashtagu, albo ile, żebyś wiedział, które.
Richard: Dokładnie. Ale jednocześnie robisz coś wyjątkowego – tworzysz swój własny hashtag.
Joe: Tak, #heroickid, więc...
Richard: Wiesz, jest tam kilka hashtagów. To mieszanka, ale jest tylko jedno małe zastrzeżenie, chcemy dodać, że to było spontaniczne. Nie planowaliśmy otwarcia zoo, ale…
Jesse: Być może będą musieli to zrobić później.
Richard: To też szansa. To nie jest najlepsze określenie, ale powiedzmy, że Jack, newsy, albo coś w tym stylu, zdobądź obserwujących, którzy śledzą te hashtagi: „Wow, wow, co to za mała koala? A ja mam dziecko!”. I wiesz, mogę ci zagwarantować, tak blisko, jak to możliwe, ale bez konieczności gwarantowania. Zoo skomentuje, zoo udostępni, zoo może nawet się z tobą skontaktować albo coś więcej.
Joe: Cóż, DexCom faktycznie pokazuje zdjęcie, na którym widać urządzenie - replikę urządzenia, które znajduje się na koali, więc to jest całkiem interesujące.
Richard: O tak, są kochani i nie musisz wypełniać od nich kodu, tak (śmiech).
Joe: Tak. Mają przedstawicieli i skontaktowali się ze mną w sprawie mojego syna, więc zamierzamy to zbadać.
Jessego: To jest niesamowite, to jest niesamowite. Więc tak, następne jest zoo, prawdopodobnie ma większą publiczność niż DexCom, bez obrazy dla DexCom. I myślę, że częścią tego jest to, że zapomniałem, wiesz, że to ja noszę Ecwid
Joe: I to jest dla nas dobre, ponieważ naszą największą stroną w mediach społecznościowych jest Instagram.
Jesse: Przyjrzeliśmy się twojemu profilowi i widzisz, że masz więcej polubień, wiesz, co robisz na Instagramie niż ja. Więc tak, to dobrze.
Richard: Tak. I będziesz się tym bawić. Możesz tagować każde zdjęcie, a może nie, prawda? No tak, masz firmę, ale znam też twojego tatę, który naprawdę chce pomagać rodzinom i dzieciom, to właśnie chcesz dawać. Hej i jak powiedziałem w pierwszym odcinku, życzę powodzenia, jeśli uda ci się na tym zarobić. Wiem, że chodzi głównie o dzieci i pomaganie im, więc częściowo dlatego chcemy ci pomóc, a właściwie w dużej mierze. Ale baw się tym i wykorzystuj to w takim stopniu, w jakim chcesz, prawda. Niektórzy mogą to wykorzystać i tagować każdy cholerny post, co niektórym może się wydawać zbyt nachalne. Możesz tagować co trzeci post, ale to zależy wyłącznie od ciebie. To strona biznesowa, prawda, Dustin, i widziałem, co robisz.
Joe: Myślę, że to dobrze, to łatwe dla moich obserwatorów, bo uwielbiam ich komentarze, często jest to: „Gdzie to mogę dostać?”. Więc trafiają na zdjęcie i piszą: „O, gdzie to mogę dostać?”. No wiesz, link jest w samym zdjęciu.
Richard: Niech z tego wynikną dobre rzeczy. Po pierwsze – dostaną to, czego chcieli.
Joe: O nich też.
Richard: Dokładnie, bo to jest część tego, co próbujesz zrobić, a czego nie ma. I tak naprawdę możesz spędzać więcej czasu z dzieckiem, bo nie miałeś… nadal będziesz się z nim kontaktować w wolnym czasie, ale ono było zajęte zakupami i już zajmowało się swoimi sprawami, podczas gdy ty nadal wykonywałeś wszystkie te codzienne obowiązki.
Joe: A na Instagramie jest ciekawie, bo nie można umieszczać linków w opisach.
Jesse: Tak, jest jeden link, który dostaniesz na górze.
Joe: Tak, tak, to jest tylko w biografii. Więc link umieszczony bezpośrednio przy zdjęciu jest bardzo pomocny.
Jesse: Tak, to niesamowite, że Instagram jest ogromną platformą społecznościową. Ale nie, handel nie był z nim do tej pory ściśle powiązany. Więc teraz jest wielu ludzi, którzy cię nie lubią, którzy mogą mieć setki zdjęć, które niekoniecznie dotyczą twojego produktu, a tylko marki. A teraz możesz wybrać dowolny procent z nich, 100 procent, 20 procent, a następnie uczynić je dostępnymi do kupienia i natychmiast, wiesz, połączyć z twoim sklepem.
Richard: Tak, a skoro już to tam masz, wróć i zrób zdjęcia, które już tam były.
Joe: To proste, tak.
Jesse: Dobrze to zrobiłeś. Teraz wystarczy dodać do tego tagi produktów. Joe, wiesz, podaj nam kilka innych przykładów produktów. Masz ich mnóstwo. Czy chciałbyś opowiedzieć o tych, które były dla Ciebie pomocne?
Joe: Cóż, myślę, że ten z koalą to chyba mój ulubiony produkt, bo to coś, co faktycznie dajemy w zamian. Mówimy o mediach społecznościowych. Rozumiem więc, że mogę trochę bardziej szczegółowo opisać koalę. Więc, znowu, chodzi nam o to, żeby nigdy nie być samemu, więc koala trafia w sedno tej idei, dziecko rozumie, prawda. Od razu przypomina mu się, że jest jeszcze jeden koala z cukrzycą typu 1.
Richard: I to jest #neveralone.
Joe: Zgadza się. I to ma wpływ na inne rzeczy, wiesz, to, co ci mówię: #t1d, #t1dlikeme, #neveralone, i tak wiele osób kupiło, że aż się gubię, próbując to sobie poukładać w głowie. Więc kiedy kupują koale, mają możliwość pozostawienia swojego pseudonimu w mediach społecznościowych. Na przykład, jeśli są na Instagramie, mogą go wpisać, a my umieszczamy go na koali. Więc te, które rozdajemy, dają niemal natychmiastowy kontakt ze społecznością mediów społecznościowych, co jest bardzo pomocne i wspierające.
Jesse: Więc ktoś w innym szpitalu, kto nigdy nie słyszał o heroicznym dziecku, dostaje prezent w ramach promocji „kup jeden, drugi”, i widzi, że jest połączony z mediami społecznościowymi. To w zasadzie natychmiastowa więź między społecznościami.
Joe: Są powiązani z Heroic Kid, co jest fajne i w porządku, ale nie o to mi chodziło. Są powiązani z prawdziwą osobą, która faktycznie kupiła koalę, i to też jest w tej społeczności. Jeśli chcą, mogą umieścić swoje nazwisko na tym koali.
Jesse: To super. Czy ludzie wrzucają zdjęcia z koalą?
Joe: Wiesz, to nowsza rzecz, ale tak, ludzi, którzy je kupują, jest mnóstwo, mnóstwo w mediach społecznościowych. Zobaczysz je, wiesz, na zdjęciach praktycznie na wszystkim w biurze.
Richard: O tak, a potem można ją było zobaczyć w słowach: „To jest to wielkie, to jest to wielkie zwycięstwo, kiedy wszyscy się uśmiechają”.
Joe: Tak.
Richard: Bo wtedy nie chodzi tylko o to, że zarabiasz pieniądze, o czym mówiliśmy już wiele razy, ale o to, że nadal jest OK. Nie chodzi tylko o to, że pomagasz swojemu dziecku. Nie chodzi tylko o to, że pomagasz dziecku kogoś innego. Teraz jest społeczność tych dzieci, która jest prawie jak #neveralone. Słodkie. Wiesz, stworzyłeś społeczność.
Joe: Tak naprawdę łączę ludzi ze społecznością. Ale tak, myślę, że oni też są połączeni ze społecznością Heroic Kid.
Jesse: Ale często zdarza się, że otrzymują taką diagnozę.
Joe: To jest mój cel, prawda? Kiedy dzieci dostają diagnozę, wiesz, to trudny czas dla dzieci, to trudny czas również dla rodziców, więc nazwa w mediach społecznościowych jest bardziej dla rodziców, bo po prostu, wiesz, możesz sobie wyobrazić, w co się pakujesz. Tak połączony z tobą, jak ugruntowana sieć mediów społecznościowych, jest bardzo wspierający.
Jesse: Tak, bo twój sąsiad prawdopodobnie nie ma takiej samej sytuacji, ale w sieci są pewnie miliony ludzi w miastach.
Joe: I są w tej samej sytuacji. W zeszłym tygodniu postawiono im diagnozę albo ujawnili się w mediach społecznościowych. Widać ludzi, że te dzieci świetnie sobie radzą. Rodzice mają się dobrze. Wiadomo, że zdarzają się trudne dni, ale wiadomo, że może być też dobrze.
Jesse: Tak. Tak, absolutnie. Joe, czy w kontekście tego produktu, eksperymentowałeś z reklamą na Instagramie lub Facebooku?
Joe: Nie na Instagramie, trochę na Facebooku. Po prostu, żeby rozpowszechnić informacje.
Jesse: Tak, tak. Jestem pewien, że są sposoby, żeby to wykorzystać, wiesz, rozmawialiśmy o tych hashtagach, ale tak samo na Facebooku są grupy… To niekoniecznie hashtagi i Facebook, ale to samo, co ludzie obserwują, wiesz, kiedy je wcześniej publikowałeś, czy znalazłeś te same kategorie?
Joe: Dla Facebooka?
Jesse: Tak.
Joe: Tak. Myślę, że na Facebooku są hashtagi, ale to nie to samo.
Jesse: Tak, nie ma tu tak szerokiego zasięgu jak na Instagramie.
Joe: Instagram to niemal konieczność, jeśli chcesz, żeby twój post był widoczny lub żeby cię znaleziono. Na Facebooku jest więc trochę inaczej.
Jesse: Cóż, możemy przejrzeć kilka przykładów, gdzie te same tagi, które ona używa na Instagramie, oznaczają również na Facebooku. Poniżej posta zobaczysz te same produkty, które są teraz dostępne, więc to coś w rodzaju nowego rozwoju na Facebooku, a możliwości reklamowe są naprawdę szalone. Możesz więc dotrzeć do osób zainteresowanych cukrzycą typu 1, a także do osób, które mają małe dzieci, albo po prostu możliwości są nieograniczone, wiesz, znowu, nie robisz tego, żeby zarobić kolejny miliard dolarów, ale dotarcie do osób, które mogą być zainteresowane, jest dla nich również pomocne.
Richard: Oczywiście, a szczególnie, bo, przepraszam, że się wtrącam, Jess, ale do tego, co powiedziałaś, prawdopodobnie nie ma nikogo, kto lubiłby stronę o cukrzycy typu 1 bez powodu. Wiesz, o co mi chodzi, to nie jest tak, że twoja ulubiona drużyna sportowa jest tam, bo ktoś, kogo zna, choruje, jeśli nie oni sami, prawda? I tak, to ciekawe, że w takich sytuacjach w reklamach nie da się od razu polubić reklamy, na przykład: „Hej, masz cukrzycę typu 1 i będę cię do ciebie kierował i powiem to w ten sposób”. Ale sama świadomość, że możesz to pominąć i nie martwić się o nic na ten temat, tylko od razu przejść do sedna emocji lub czegokolwiek, co oferujesz, bo wiesz, nikt, kto lubi tę stronę, nie robi tego przypadkowo, wiesz, to miły bonus, gdyby w ogóle istniał bonus za coś takiego.
Jesse: Tak. No cóż, super. Joe, dlatego cieszymy się, że tu dziś jesteśmy, bo możemy zastosować niektóre z tych rzeczy dla ciebie i pomóc ci rozwinąć twój biznes. Więc zdecydowanie jesteśmy tym podekscytowani. Właściwie rozmawialiśmy o nowym produkcie, który tu wprowadzimy. Chcesz o tym porozmawiać?
Joe: O, tak, tak, więc przygotowuję repliki tych urządzeń medycznych i jest nowy projekt dla DexCom. To, co miałem na stronie internetowej, jest w pewnym sensie starsze. Właśnie stworzyłem zupełnie nowy projekt, który wygląda jak replika tego, co noszą dziś dzieci.
Jesse: OK, super. Więc, jeśli jesteś inżynierem, możesz pozostać otwarty, a jeśli pojawi się nowy produkt…
Joe: Nie produkuję ich w setkach tysięcy, więc nie mam zapasów, które by tam leżały. Mogę po prostu wziąć resztę.
Jesse: To są trzy wydruki 3D. Czyli w zasadzie to rodzaj druku na żądanie.
Joe: Zdarza się, że robię coś z wyprzedzeniem, ale tak, w pewnych sytuacjach. Myślę, że zeszły tydzień to dobry przykład. Nie wiem dlaczego, ale pewnego dnia dostaję jakieś 40 zamówień znikąd. To znaczy, wyczerpałoby wszystkie inne zapasy, jakie mam. I w takim przypadku to staje się czymś w rodzaju druku na żądanie.
Jesse: Następnie włącza się drukarka 3D i...
Joe: Działa całą noc.
Jesse: Czy to też druk na żądanie? Widziałem, że macie też trochę ubrań, koszulek i czapek.
Joe: Część z nich to druk na żądanie, część to druk na żądanie, a część mamy w magazynie. Czyli mieszanka wszystkiego.
Jesse: Bardzo fajnie, bardzo fajnie. Więc tak, myślę, że dla słuchaczy zdecydowanie warto zajrzeć na heroickid.com, żeby sprawdzić produkty, a potem warto obserwować profil Joe w mediach społecznościowych, bo zamierzamy tam trochę popracować, trochę pobudzenia, trochę tagowania. Zrobimy też kilka postów z możliwością zakupów, więc powinno być super. Richard, jakieś ostatnie przemyślenia na koniec podcastu?
Richard: Nie, nie, po prostu, cieszę się, że to rusza. Wiem. Naprawdę kochamy to, co robisz. Jasne, jest mnóstwo innych osób, które ci kibicują, więc wchodzimy, nagrywamy i ruszamy.
Jesse: Tak, zdecydowanie. Więc Posty Zakupowe, Joe, spraw, żeby to się stało.
Joe: Dzięki za zaproszenie, chłopaki.
Jesse: Dziękuję.





